Wegański smalec z fasoli

Wegański smalec z fasoli to nic nowego. W zasadzie skopiuję tutaj przepis, który na moim poprzednim blogu pojawił się w 2013 roku. Przypomniałam sobie o nim zupełnie przypadkowo, wdrażając plan oszczędnościowy i szukając przepisów na proste i tanie jedzenie. Continue reading “Wegański smalec z fasoli”

Wegańska ciecierzyca/fasolka po bretońsku

Polska zima nie sprzyja zdrowemu odżywianiu. Pomidory smakują jak brudna woda, papryki jak styropian a owoce przemierzyły tysiące kilometrów, zanim trafiły na półkę sklepową. Na szczęście są jednak produkty, na które nawet w Polsce sezon trwa przez cały rok i zimą staram się z nich korzystać.

Continue reading “Wegańska ciecierzyca/fasolka po bretońsku”

Pasta z tofu a’la wędzona makrela

Nie za bardzo lubię powtarzać na blogu przepisów, które w sieci krążą już od lat. Zdarzają się jednak czasami takie torpedy, których nigdy za wiele, każdy ma na nie swoją własną recepturę i smakują (prawie) wszystkim, więc warto przepis powtarzać przy każdej możliwej okazji.

Ta makrela oczywiście pewnie nie smakuje w 100% jak prawdziwa makrela, chociażby z powodu innej od rybiej konsystencji. Niemniej jednak przeszła pozytywnie testy na mięsożercach, którzy raczej zgodnie potwierdzają, że rybą daje i smak jest bardzo dobry 🙂

Składniki:
1 kostka wędzonego tofu (może być zwykłe, wtedy dodaję więcej wędzonej papryki)
2 płaty wodorostów nori
1 solidna łyżka musztardy
1 łyżeczka wędzonej papryki (jeśli używamy zwykłego tofu – nawet 3 łyżeczki)
2 łyżki sosu sojowego
5 łyżek oleju lnianego

Wszystkie składniki miksujemy razem do uzyskania w miarę gładkiej masy. Pasta najlepiej smakuje w towarzystwie wyrazistych dodatków: marynat, kiszonych ogórków itp.

Bób w aglio olio e peperoncino

Sezon na bób możemy uznać za otwarty. Na straganach można go kupić w coraz korzystniejszej cenie i naprawdę warto skorzystać z tych kilku tygodni, kiedy mamy dostęp do świeżego, pysznego bobu. Na blogu pojawiły się już przepisy na mój ulubiony smażony bób w przyprawach orientalnych, na przypadkowo odkrytą pastę z bobu, niedługo podzielę się kolejnymi sposobami na przyrządzenie tego przepięknego i wspaniałego warzywa.

UWAGA! Bób w aglio olio robię dosyć nietypowo: ponieważ lubię odrobinę przysmażony bób, zaczynam właśnie od jego przesmażenia na patelni, a potem dopiero dorzucam czosnek i natkę. Gdybym rozpoczęła tradycyjnie od zrobienia najpierw sosu aglio olio, po wrzuceniu na patelnię bobu i zwiększeniu ognia istniałoby ryzyko przypalenia czosnku. Trochę przewrotnie, ja tak lubię, mi smakuje 🙂

Składniki:
200 g bobu
3 ząbki czosnku
mała papryczka peperoni
pęczek natki pietruszki
oliwa
sól

  1. W garnku nastawiamy zagotowujemy wodę. Czosnek przeciskamy przez praskę, papryczkę i natkę pietruszki siekamy.
  2. Bób wrzucamy do wrzątku na około 4 minuty.
  3. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię z oliwą. Oliwy powinno być tyle, żeby zakryła dno patelni.
  4. Na patelnię wrzucamy bób i papryczkę i podsmażamy na średnim ogniu około 3 minut.
  5. Po 3 minutach zmniejszamy ogień do minimum i wrzucamy posiekany czosnek i smażymy jeszcze około 4 minut.
  6. Pod koniec smażenia na patelnię dorzucamy natkę pietruszki i szczyptę soli.

bób w aglio olio

smażony bób aglio olio
smażony bób w sosie aglio olio

Smażony bób – najgenialniejsza przekąska na świecie!

Ma mnóstwo kwasu foliowego, witamin z grupy B, potasu, błonnika oraz arcyważnego białka bez którego, jak wiadomo, weganie stają się wykręconymi suchoklatesami i w końcu umierają z niedożywienia. Obniża poziom cholesterolu i robi pewnie jeszcze wiele innych fajnych rzeczy, o których google jeszcze mi nie powiedziało. Szkoda, że sezon na bób trwa zaledwie kilka tygodni…

Bób najczęściej smażę na patelni z przyprawami. Głównie z powodu lenistwa, gdyż przygotowanie tego dania zajmuje kilka minut. Bywa moim śniadaniem, obiadem i kolacją. I nie wiem, jak to możliwe, ale zaspokaja mój praktycznie nieopanowywalny apetyt na chipsy!  

Składniki:
bób – dowolne ilości 🙂
curry/kurkuma
majeranek
kumin rzymski
sól
olej lub oliwa

  1. Bób gotujemy około 5 minut. 

  2. Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej: nie za dużo, ale dno powinno być pokryte.
  3. Na rozgrzany olej wrzucamy bób. Również nie za dużo: tak, żeby pokryć dno 🙂 

  4. Smażymy lekko mieszając około minuty.
  5. Po minucie dodajemy szczyptę soli, płaską łyżeczkę curry, majeranku oraz kuminu. 

  6. Smażymy jeszcze około pół minuty.
  7. Jemy z pieczywem. Lub bez 🙂

Occhi di lupo porowo-pieczarkowe w 20 minut!

Gordon Ramsay ma alergię na wegan! To news, który kilka miesięcy temu zranił serca całego wegańskiego świata! Kiedy już skończyłam ocierać łzy różową podusią, z nastawieniem “jacigordoniepokażę”, przejrzałam ponownie kilka jego przepisów w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Urzekł mnie banalnie prosty makaron z pieczarkami i porem. Choć oryginał zawiera śmietanę i bulion z kury, okazało się, że zweganizowana wersja tego przepisu smakuje wyśmienicie. Szach-mat Gordon!

Continue reading “Occhi di lupo porowo-pieczarkowe w 20 minut!”

Wyśmienite ciasteczka z masłem orzechowym

Kolejne ciasteczka, które wygrywają Weganogarnię, są bajecznie proste w przygotowaniu i smakują każdemu, kto nie boi się tłuszczu palmowego, glutenu i cukru! 

Składniki:
3 łyżki masła orzechowego
1/2 kostki margaryny
1/2 łyżeczki sody
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki
  1. Nastawiamy piekarnik na 175 stopni.
  2. Masło, margarynę, sodę i cukier ucieramy w misce na gładką masę.
  3. Stopniowo dodajemy mąkę, aż powstanie gładkie ciasto, które łatwo odchodzi od rąk, ale nie kruszy się.
  4. Z ciasta formujemy kulki o średnicy około 4 cm, lekko spłaszamy je w dłoniach i układamy na blasze zachowując między nimi odstępy około 3-4 cm.
  5. Pieczemy 15 minut.

Smacznego 🙂

Najprostsze ciasteczka owsiane

Ciasteczka to magiczny produkt. Otwierają wiele drzwi, rozładowują napięcie, wyciszają spory. Sprawiają, że ludzie przez chwilę udają, że Cię lubią. W ciągu ostatnich miesięcy upiekłam niezliczoną ilość ciasteczek, więc wiem, co mówię.


Poniżej przepis najprostszy z możliwych. Ciasteczka można zrobić dosłownie w 30 minut i zawsze wychodzą perfekcyjnie. Nie są z gatunku dietetycznych, bezcukrowych, bezglutenowych z syropem z morwy i jagodami goi, ale nie należę do zatwardziałych przeciwników niezdrowej żywności (może niestety ;)).

Składniki:
1 kostka margaryny
3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka sody (raczej płaska niż “kopowiata”)
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka ziaren słonecznika
2 szklanki mąki

  1. Rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni C.
  2. Miękką margarynę mieszamy ręką w misce z cukrem i sodą przez kilka minut.
  3. Dodajemy płatki owsiane i ziarna słonecznika, mieszamy.
  4. Dodajemy mąkę, mieszamy. Ciasto powinno być twarde, zwarte, nie bardzo suche ale powinno łatwo odchodzić od rąk.
  5. Lepimy kulki o średnicy około 3 cm, spłaszczamy lekko w dłoni i układamy na suchej blasze. Pomiędzy ciasteczkami zachowujemy odległość około 3 cm.
  6. Pieczemy w piekarniku 16 minut.

 

Zadziwiająco pyszna sałatka z ziemniaków

Ziemniaki to taki wyjątkowy produkt, którego zawsze ugotuję za dużo. Obieranie jest czasochłonne a i samo gotowanie troszeczkę trwa, nie warto więc brudzić pięknych rączek dla trzech ziemniaków. Patentów na wykorzystanie za dużej ilości ziemniaków jest wiele, dziś wybór padł na banalnie prostą w przygotowaniu, ale pyszną sałatkę. 

Kilka dni temu dzieliłam się innym – przepysznym!!! – pomysłem na wykorzystanie nadmiaru ziemniaków. Ziemniaki smażone z kapustą kiszoną okazały się hitem, do którego często wracam, szczególnie zimową porą. Znajomi, którzy mieli okazję skosztować tego specjału, również chwalą. Zakładam, że nie kłamią 🙂 

Dziś zrobiłam sałatkę z młodych ziemniaków. Jest doskonałym dodatkiem do różnego rodzaju kotletów, ale ja wcinam ją również bez jakichkolwiek dodatków. 

Składniki na dwie porcje:
1/2 kg ugotowanych ziemniaków
4-5 szalotek lub 1-2 czerwone cebule

Sos:
2 łyżki musztardy sarepskiej
2 łyżki czerwonego octu winnego
2 łyżki oliwy

  1. Ziemniaki kroimy w kostkę, cebulę siekamy.
  2. w osobnej miseczce mieszamy składniki na sos.
  3. Sos dodajemy do ziemniaków 🙂

sałatka ziemniaczana

Zupa-krem z białej fasoli

Dawno, dawno temu, miałam ugotować fasolkę po bretońsku. Za oknem śnieg i mróz, do wypłaty zostało parę dni, konieczne było więc natychmiastowe podjęcie działań rozgrzewająco-oszczędnościowych. Fasolka idealnie wpisała się w ten plan. W sobotę rano wstałam z uśmiechem na twarzy, zamoczyłam pół kilo “jasia”, który wieczorem miałam zamiar ugotować i zrobić kilkudniowy zapas pożywnego dania. Ból zęba pokrzyżował wszystkie plany…

Gar fasoli ugotowany a złamany ząb nie pozwala na przyjęcie jakiegokolwiek pokarmu wymagającego żucia. Co robić? Jedynym wyjściem było szybkie wynalezienie zupy-kremu, którą można bez konieczności poruszania ustami “wessać” do przewodu pokarmowego. Ostrożnie zaczęłam od małej porcji na spróbowanie czy gra jest warta świeczki, ale po zjedzeniu dwóch miseczek mogę bez obaw miksować resztę.

Składniki (na 2 średnie miseczki):
2 szklanki ugotowanej fasoli “jaś” (lub z puszki)
1 szklanka wody, w której gotowała się fasola (lub po prostu wody jeśli wywar wypiliśmy, wylaliśmy lub zdarzył się wypadek)
1 szklanka wody
suszone pomidory razem z zalewą z oliwy (na taką porcję fasoli dodałam 6 kawałków pomidora i dwie łyżki oliwy z zalewy)
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1/2 łyżeczki tymianku
szczypta soli (jeśli potrzebna: suszone pomidory zwykle są już wystarczająco słone)
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego

  1. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka i zagotowujemy. Gotujemy około 5 minut.
  2. Całość miksujemy po zagotowaniu.
  3. Jeśli to konieczne, doprawiamy do smaku. Jeśli ząb nie boli – podajemy z grzankami 🙂

zupa krem z fasoli jaś