Bób w aglio olio e peperoncino

Sezon na bób możemy uznać za otwarty. Na straganach można go kupić w coraz korzystniejszej cenie i naprawdę warto skorzystać z tych kilku tygodni, kiedy mamy dostęp do świeżego, pysznego bobu. Na blogu pojawiły się już przepisy na mój ulubiony smażony bób w przyprawach orientalnych, na przypadkowo odkrytą pastę z bobu, niedługo podzielę się kolejnymi sposobami na przyrządzenie tego przepięknego i wspaniałego warzywa.

UWAGA! Bób w aglio olio robię dosyć nietypowo: ponieważ lubię odrobinę przysmażony bób, zaczynam właśnie od jego przesmażenia na patelni, a potem dopiero dorzucam czosnek i natkę. Gdybym rozpoczęła tradycyjnie od zrobienia najpierw sosu aglio olio, po wrzuceniu na patelnię bobu i zwiększeniu ognia istniałoby ryzyko przypalenia czosnku. Trochę przewrotnie, ja tak lubię, mi smakuje 🙂

Składniki:
200 g bobu
3 ząbki czosnku
mała papryczka peperoni
pęczek natki pietruszki
oliwa
sól

  1. W garnku nastawiamy zagotowujemy wodę. Czosnek przeciskamy przez praskę, papryczkę i natkę pietruszki siekamy.
  2. Bób wrzucamy do wrzątku na około 4 minuty.
  3. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię z oliwą. Oliwy powinno być tyle, żeby zakryła dno patelni.
  4. Na patelnię wrzucamy bób i papryczkę i podsmażamy na średnim ogniu około 3 minut.
  5. Po 3 minutach zmniejszamy ogień do minimum i wrzucamy posiekany czosnek i smażymy jeszcze około 4 minut.
  6. Pod koniec smażenia na patelnię dorzucamy natkę pietruszki i szczyptę soli.

bób w aglio olio

smażony bób aglio olio
smażony bób w sosie aglio olio

Smażony bób – najgenialniejsza przekąska na świecie!

Ma mnóstwo kwasu foliowego, witamin z grupy B, potasu, błonnika oraz arcyważnego białka bez którego, jak wiadomo, weganie stają się wykręconymi suchoklatesami i w końcu umierają z niedożywienia. Obniża poziom cholesterolu i robi pewnie jeszcze wiele innych fajnych rzeczy, o których google jeszcze mi nie powiedziało. Szkoda, że sezon na bób trwa zaledwie kilka tygodni…

Bób najczęściej smażę na patelni z przyprawami. Głównie z powodu lenistwa, gdyż przygotowanie tego dania zajmuje kilka minut. Bywa moim śniadaniem, obiadem i kolacją. I nie wiem, jak to możliwe, ale zaspokaja mój praktycznie nieopanowywalny apetyt na chipsy!  

Składniki:
bób – dowolne ilości 🙂
curry/kurkuma
majeranek
kumin rzymski
sól
olej lub oliwa

  1. Bób gotujemy około 5 minut. 

  2. Na rozgrzaną patelnię wlewamy olej: nie za dużo, ale dno powinno być pokryte.
  3. Na rozgrzany olej wrzucamy bób. Również nie za dużo: tak, żeby pokryć dno 🙂 

  4. Smażymy lekko mieszając około minuty.
  5. Po minucie dodajemy szczyptę soli, płaską łyżeczkę curry, majeranku oraz kuminu. 

  6. Smażymy jeszcze około pół minuty.
  7. Jemy z pieczywem. Lub bez 🙂

Bób – ostatni dzwonek!

Choć bób lubię tak bardzo, że zjadam zwykle wyciągnięty prosto z wrzącej wody, to czasami staram się ćwiczyć moją cierpliwość i zostawić odrobinę do zrobienia czegoś wyjątkowego. Plan na wykorzystanie bobu był kompletnie inny, ale wieczorny głód sprawił, że zupełnie przypadkowo zmiksowałam pyszną pastę kanapkową. 

Lato rozpieszcza mnie kulinarnie. Przemykam między straganami, za każdym razem kupując więcej, niż jestem w stanie zjeść. Słodziutkie pomidory, szparagi, botwinka, maliny, morele, cukinie, marchewki… Po wypakowaniu zakupów w kolorze tęczy pozostaje mi zadzwonić do przyjaciółki z informacją, że jutro zje przygotowany przeze mnie obiad. Pomaga też zjeść pastę z bobu, dzieląc się przy tym cennymi uwagami, które pomogły mi udoskonalić przepis. Dziękuję 🙂

Składniki:
1/2 kg bobu
2 ząbki czosnku
1 mała papryczka piri-piri (ja dałam 1/4 habanero)
sok z 1 cytryny
otarta skórka z całej cytryny
1 posiekana szalotka
pęczek pietruszki
4 łyżki oliwy
sól do smaku

  1. Bób gotujemy w wodzie około 10 minut. 
  2. Połowę bobu obieramy z łupin, resztę zostawiamy w skórkach. Miksujemy w blenderze z pozostałymi składnikami. 
  3. Podajemy jako smarowidło do pieczywa, dip do warzyw, nachosów itp.