Wegański smalec z fasoli

Wegański smalec z fasoli to nic nowego. W zasadzie skopiuję tutaj przepis, który na moim poprzednim blogu pojawił się w 2013 roku. Przypomniałam sobie o nim zupełnie przypadkowo, wdrażając plan oszczędnościowy i szukając przepisów na proste i tanie jedzenie. Continue reading “Wegański smalec z fasoli”

Wegańska ciecierzyca/fasolka po bretońsku

Polska zima nie sprzyja zdrowemu odżywianiu. Pomidory smakują jak brudna woda, papryki jak styropian a owoce przemierzyły tysiące kilometrów, zanim trafiły na półkę sklepową. Na szczęście są jednak produkty, na które nawet w Polsce sezon trwa przez cały rok i zimą staram się z nich korzystać.

Continue reading “Wegańska ciecierzyca/fasolka po bretońsku”

Zupa-krem z białej fasoli

Dawno, dawno temu, miałam ugotować fasolkę po bretońsku. Za oknem śnieg i mróz, do wypłaty zostało parę dni, konieczne było więc natychmiastowe podjęcie działań rozgrzewająco-oszczędnościowych. Fasolka idealnie wpisała się w ten plan. W sobotę rano wstałam z uśmiechem na twarzy, zamoczyłam pół kilo “jasia”, który wieczorem miałam zamiar ugotować i zrobić kilkudniowy zapas pożywnego dania. Ból zęba pokrzyżował wszystkie plany…

Gar fasoli ugotowany a złamany ząb nie pozwala na przyjęcie jakiegokolwiek pokarmu wymagającego żucia. Co robić? Jedynym wyjściem było szybkie wynalezienie zupy-kremu, którą można bez konieczności poruszania ustami “wessać” do przewodu pokarmowego. Ostrożnie zaczęłam od małej porcji na spróbowanie czy gra jest warta świeczki, ale po zjedzeniu dwóch miseczek mogę bez obaw miksować resztę.

Składniki (na 2 średnie miseczki):
2 szklanki ugotowanej fasoli “jaś” (lub z puszki)
1 szklanka wody, w której gotowała się fasola (lub po prostu wody jeśli wywar wypiliśmy, wylaliśmy lub zdarzył się wypadek)
1 szklanka wody
suszone pomidory razem z zalewą z oliwy (na taką porcję fasoli dodałam 6 kawałków pomidora i dwie łyżki oliwy z zalewy)
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1/2 łyżeczki tymianku
szczypta soli (jeśli potrzebna: suszone pomidory zwykle są już wystarczająco słone)
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego

  1. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka i zagotowujemy. Gotujemy około 5 minut.
  2. Całość miksujemy po zagotowaniu.
  3. Jeśli to konieczne, doprawiamy do smaku. Jeśli ząb nie boli – podajemy z grzankami 🙂

zupa krem z fasoli jaś

Najprostsza sałatka z przepysznym sosem musztardowym

Nie do końca wiem dlaczego, ale trzymają się mnie ostatnio sałatkowe tematy. Może dlatego, że kupuję na targach zapas pomidorów i papryk, które o tej porze roku są tak pyszne na surowo, że trochę szkoda je przerabiać. Sałatka jest też kołem ratunkowym, kiedy nie ugotuję nic na obiad do pracy: wystarczy złapać w sklepie gotową mieszankę sałat, fasolę i jakieś warzywo i w 10 minut można przygotować sobie posiłek. Coraz częściej robię też szybką sałatkę w weekendy, kiedy o 11 wracam z siłowni lub biegania i muszę coś zjeść jak najszybciej i jak najzdrowiej.

Tyle pięknego teoretycznego wstępu. W praktyce zwykle na śniadanie po treningu wcinam pizzę lub bułkę z gotowym biedronkowym hummusem. Lub ciastki. I kawę. A robiąc sałatkę wyzywam sama siebie pod obsmarkanym od cebuli nosem i zastanawiam się, czy mi przypadkiem na starość trochę nie odbiło?
Ale ale, ta sałatka NAPRAWDĘ jest dobra! Serio! Robotę robi sos musztardowy, zrobiony ze składników, które ma w domu każdy a jego zmieszanie zajmuje dosłownie minutę. Gotowym sosem można polać w zasadzie dowolne warzywa.
 
Składniki na 4 porcje:
1/2 opakowania gotowej mieszanki sałat
3 pomidory
1 mały ogórek
1 mała papryka czerwona
1/2 puszki fasoli
1 czerwona cebula
oliwki (około 25 ;))
Sos:
2 łyżki musztardy
1 płaska łyżka octu winnego lub  soku z cytryny
4 łyżki wody
szczypta soli
oliwa lub inny ulubiony olej (używałam z lnianym i konopnym)
  1. Pomidory, ogórka i paprykę kroimy na kawałki, cebulę drobno siekamy.
  2. Pokrojone warzywa mieszamy z sałatą, odsączoną fasolą i oliwkami.
  3. Dodajemy sos, mieszamy i ostawiamy na kilka minut.
Sos:
  1. Do małej miseczki wrzucamy musztardę, wodę, ocet i sól, mieszamy.
  2. Powoli dodajemy oliwę, cały czas energicznie mieszając, żeby sos się nie rozwarstwił. Wlewamy tyle oliwy, ile lubimy. U mnie zwykle jest to około 1/4 szklanki (lubię dużo).

sałatka z sosem musztardowym

Chili z fasolą, komosą i nachosami

Niby nic nowego: fasolowe chili w towarzystwie chrupiących nachosów. Fasola, kukurydza, quinoa, dobre pomidory… Banał, którym codziennie zajada się cały świat. A jednak spośród bogatej oferty w londyńskich food truckach wybrałam właśnie to danie, które jadłam już milion razy. Czasami trzeba na chwilę wyjechać, żeby odkryć coś na nowo. Najlepiej w miłym towarzystwie 🙂

Choć weganom żyć w Polsce coraz łatwiej, podróże w inne części Europy pokazują, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Niemal każdy z food trucków oferował wegańską opcję swoich dań. To nie tylko ułatwienie dla nas, ale również zysk dla firm, które biorą pod uwagę w swojej ofercie również “jedzących inaczej”. Bo jest nas coraz więcej 🙂 Z Londynu wróciłam więc najedzona, zadowolona i zakochana. W mieście oczywiście 😉

Składniki na 4 porcje:
2 papryki
1 papryczka piri-piri (ja daję 1/2 habanero, baaaardzo ostrą, ale to wersja dla absolutnych twardzieli)
2 średnie cebule
3 ząbki czosnku
1/2 puszki czarnej fasoli
1/2 puszki kukurydzy
1/2 szklanki kaszy quinoa
2 łodygi selera naciowego
8 ładnych pomidorów, lub 2 puszki pomidorów
olej (można użyć oliwy)
Nachosy: można kupić wegańskie lub zrobić samemu

Przyprawy:
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka oregano
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki kolendry
1 płaska łyżka cukru
1 łyżka płatków suszonych pomidorów
1 płaska łyżka wędzonej papryki
1 łyżka octu winnego
1 płaska łyżeczka soli


UWAGA: Podane przyprawy to tylko propozycja, która mi najbardziej odpowiada. Można użyć po prostu 2 solidnych łyżek gotowej mieszanki przypraw do dań meksykańskich (ograniczamy wtedy dodawanie soli, bo jest ona elementem mieszanki). Robiąc to danie jakiś czas temu użyłam mieszanki przypraw toskańskich oraz pieprzu ziołowego, to również sprawdziło się całkiem nieźle.

  1. Nastawiamy piekarnik na 200 stopni.
  2. Pomidory zalewamy wrzątkiem na kilka sekund i obieramy ze skórki.
  3. Quinoę gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu: po jej ugotowaniu powinniśmy mieć jej około pół szklanki.
  4. Papryki rozkrawamy, usuwamy gniazda nasienne i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 20 minut. UWAGA: w wersji dla leniwych 😉 możemy pominąć pieczenie papryki, posiekać ją w kostkę i wrzucić na patelnię w punkcie 7 🙂 I danie również będzie bardzo dobre. ALE! Jeśli raz spróbujecie pieczonej papryki, to zrozumiecie, że to ogromna różnica.
  5. Cebulę siekamy w kostkę. Siekamy również seler naciowy i czosnek.
  6. Na rozgrzaną patelnię z 2 łyżkami oleju wrzucamy cebulę. 
  7. Po około 3 minutach dodajemy czosnek i seler naciowy. Smażymy razem jeszcze około minuty. 
  8. Dodajemy pomidory, przyprawy i dusimy wszystko około pół godziny na średnim ogniu. 
  9. Wyjmujemy z pieca papryki i zawijamy je w folię aluminiową na około 15 minut. Po 15 minutach z papryk zdejmujemy skórkę i siekamy w drobną kostkę. Dodajemy do pomidorów.
  10. Do pomidorów dodajemy fasolę, kukurydzę i quinoę. Doprawiamy, jeśli jest taka potrzeba. 
  11. Trzymamy na średnim ogniu jeszcze około 15 minut. UWAGA: całe danie “stoi na piecu” rzeczywiście dosyć długo, ale to ważne, jeśli chcemy odparować odpowiednią ilość wody z pomidorów i uzyskać odpowiedni smak i konsystencję dania. Możecie gotować je krócej, ale – wierzcie lub nie – to nie będzie to samo.
  12. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
  13. Na blachę wykładamy nachosy i wkładamy do piekarnika na około 4 minuty. Wystarczy, że lekko się podgrzeją.
  14. Wykładamy nachosy na talerz i zalewamy je gotowym fasolowym chili.

Pasta z fasoli i słonecznika

Jestem miłośniczką pieczywa. Białego, ciemnego, pszennego, żytniego, drożdżowego i na zakwasie, z ziarenkami i bez. Z wegańskimi smarowidłami miewam jednak niestety poważny problem. W normalnych sklepach czasami trudno takie znaleźć a ceny tych dostępnych w eko-sklepach nieraz przyprawiają o palpitacje serca. Najłatwiej sięgnąć więc po wegetariański serek. Jedyne wyjście – zrobić pastę samemu.

Najbardziej lubię świeży chleb maczany w oliwie wylanej na talerzyk. Niestety, jest to niezbyt “wyjściowy” sposób jedzenia chleba. Czym w takim razie można posmarować kanapkę, którą zamierzam wziąć do pracy? Znalazłam mnóstwo przepisów na wyśmienite pasztety i pasty do smarowania pieczywa. Pasztety mają jednak jedną wadę: robi się je długo. Pasty natomiast można zrobić z niezliczonej ilości składników i zrobienie ich trwa zaledwie chwilę. Wystarczy po prostu wszystko razem zmiksować.

Mój wynalazek sprzed kilku lat to bardzo smaczna i szybka w przygotowaniu pasta z fasoli. Jej skład jest bardzo prosty a używając fasoli z puszki nie musimy nawet bawić się w jej moczenie i długie gotowanie. Przepis ponadto (jak większość moich dań) jest bardzo podatny na modyfikacje: można dodać 2 kawałki suszonych pomidorów, pasta będzie wtedy miała bardziej “wiosenny” smak. Można dodać również świeże lub suszone zioła, najlepiej tymianek oraz majeranek: wtedy z kolei pasta nabierze bardziej “pasztetowego” aromatu. Wybór należy do Was.

Składniki:
1 szklanka ugotowanej białej fasoli (lub z puszki)
3 łyżki słonecznika
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
płaska łyżeczka chili
1/2 łyżeczki soli
6 łyżek oliwy
ząbek czosnku (bardzo malutki, nawet pół)

Wszystkie wymienione wyżej składniki wrzucamy do naczynia i miksujemy. Kosztujemy pastę i w zależności od naszych upodobań doprawiamy solą i chili. Dla mnie podane proporcje są idealne.

Smacznego 🙂

Aromatyczna smażona fasola

Miało być o Buce, zimowej depresji, śliskich chodnikach, deszczu ze śniegiem, krótkich i ciemnych dniach. Ale zamiast wstępu będzie pies, który – w przeciwieństwie do mnie – zimę po prostu kocha!

Bardzo kocha:

A teraz o gotowaniu. Żeby choć trochę umilić sobie krótkie i mroźne dni, dziś potrawa typowo zimowa, rozgrzewająca i bardzo pożywna. To danie robię zwykle z bobu. Niestety, na pyszny, świeży, młody bób przyjdzie nam jeszcze troszkę poczekać.

Z tęsknoty za tym aromatycznym i szybkim daniem, zrobiłam kiedyś z ciekawości wersję z fasoli zamiast bobu. Wyszło bardzo przyzwoicie! Drugą gwiazdą tego dania okazała się być ciecierzyca: wersja z tym ciągle niedocenianym w Polsce strączkowcem również wyszła bardzo dobrze. Myślę, że można poeksperymentować dalej i spróbować podsmażyć w ten sposób na przykład soczewicę, ryż czy kaszę. Za każdym razem powinno nam wyjść aromatyczne danie, które jest świetnym dodatkiem do obiadu a także wyśmienitym samodzielnym daniem.

UWAGA! Nie wiem jak to możliwe, ale danie doskonale zaspokaja apetyt na chipsy 😉

Składniki:
1 szklanka ugotowanej fasoli “jaś” (może być z puszki)
solidna łyżeczka curry
solidna łyżeczka majeranku
1/2 łyżeczki chili (opcjonalnie, jeśli ktoś chce wersję na ostro)
odrobina soli
oliwa

  1. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Nie powinno być jej bardzo dużo, ale zdecydowanie dno patelni powinno być całkowicie pokryte.
  2. Na bardzo dobrze rozgrzaną oliwę wrzucamy powoli fasolę. WAŻNE: nie wrzucamy wszystkiego naraz, gdyż oliwa straci wysoką temperaturę i fasola nie będzie wtedy chrupiąca. Wsypujemy fasolę na patelnię powoli: 1/3 szklanki po czym czekamy kilka sekund, znowu 1/3 szklanki, znowu czekamy i wsypujemy resztę. 
  3. Energicznie mieszając fasolę na patelni, podsmażamy ją około 2 minut. Skórka powinna się delikatnie zarumieniać.
  4. Kiedy już fasolka jest podsmażona, wysypujemy równomiernie na patelnię curry, majeranek oraz szczyptę soli. Od razu wyłączamy ogień i mieszamy dokładnie fasolę z przyprawami.
  5. Podajemy na ciepło, najlepiej od razu po przyrządzeniu, wtedy fasolki są najbardziej chrupiące i aromatyczne.
 Na zakończenie: