Wegański kapuśniak

Kapuśniak to jedna z tych zup, których bardzo wiele osób nie wyobraża sobie w wersji wegetariańskiej. Oczywiście, smak wegańskiego kapuśniaku jest odrobinę inny, niż tego z dodatkiem mięsa. Do mojego kapuśniaku dodaję solidną porcję wędzonej papryki, która nadaje zupie nieco “boczkowego” posmaku. Warto spróbować tej innej, równie smacznej i o niebo zdrowszej wersji 🙂

Continue reading “Wegański kapuśniak”

Co zrobić z wczorajszymi ziemniakami?

Zdarza się często, że ugotuję czegoś za dużo. Zwykle ponadprogramowe dania lądują w zamrażarce, niestety są takie specjały, które po zamrożeniu a następnie odmrożeniu przybierają formę odbierającą mi apetyt. Należą do nich na przykład ziemniaki: odmrożone zawsze są blade, miękkie i rozpadają się na patelni. Niedojedzone ziemniaki od niedawna recyclinguję więc w inny, bardzo tani i prosty sposób.

Ziemniaki kocham pod absolutnie każdą postacią: gotowane, smażone pieczone, jako puree, chipsy, frytki, placki i wiele innych form. Co ważne, możemy je dostać cały rok. I bardzo dobrze bo obiad bez ziemniaków to jak dom bez kota! Można, ale po co??
Składniki:
2 średnie cebule lub 1 duża
5 średnich ziemniaków
pół kilo kapusty kiszonej
olej lub oliwa
pieprz
kminek: jeśli ktoś lubi
  1. Ugotowane ziemniaki kroimy w plasterki i podsmażamy na złoty kolor na rozgrzanej patelni. W czasie, gdy ziemniaki się smażą, kroimy cebulę w niezbyt drobną kostkę.

  2. Ziemniaki zrzucamy z patelni, dolewamy odrobinę oleju/oliwy, smażymy cebulkę.

  3. Kapustę kiszoną odsączamy z zalewy, kroimy na mniejsze części i dokładamy do smażącej się cebuli.

  4. Cebulę z kapustą podsmażamy około 15 minut, co jakiś czas dolewając troszeczkę wody lub zalewy z kapusty kiszonej. Dodając zalewy, kosztujemy co jakiś czas żeby danie nie wyszło nam zbyt słone.

  5. Jak kapusta będzie już odpowiednio miękka, dodajemy około pół łyżeczki pieprzu, kminku jeśli ktoś chce oraz podsmażone wcześniej ziemniaki.

  6. Całość podgrzewamy na patelni jeszcze kilka minut.

  7. Jemy na ciepło jako dodatek do obiadu lub samodzielną przekąskę. Kapusta z ziemniakami sprawdziła się niedawno doskonale jako dodatek to wegańskiego grilla, zastępując tradycyjny kociołek.

  8. Smacznego 🙂

Bigos wegetariański

Prawdziwy bigos od zawsze w polskich domach gotowany, jest z mięsem i kiełbasą. Wiem. Bigos wegetariański nie jest prawdziwym bigosem. Wiem. Wegetarianie profanujący tradycyjnie polskie potrawy niech na litość boską nie używają nazw zastrzeżonych dla potraw typowo mięsnych. Wiem…

Bigosowi eksperci zakochani w tradycji kulinarnej zwykle jednak nie wiedzą, że oryginalny bigos to danie nie zawierające kapusty! Samym słowem “bigos” określano dawniej siekanie. Nieco później bigosem nazwano rodzaj galarety z siekanego mięsa, następnie gulaszopodobnych potraw których podstawą również było siekane mięso, ryby, nawet raki. Kapustę dodano do bigosu prawdopodobnie dopiero w XVIII wieku – z powodu jej niskiej ceny. Ten tańszy odpowiednik tradycyjnego bigosu nazywano zawsze “bigosem z kapustą”, aby odróżnić “podróbkę” od wersji jedynej i słusznej. Tak samo, jak dziś ja nazywam swoją potrawę “bigosem wegetariańskim” 🙂

Mięsni filozofowie zwykle nie słyszeli również o wędzonych śliwkach, które od wielu lat tradycyjnie dodaje się do bigosu w wielu polskich domach. Dodatek śliwowicy również jest dla nich niezrozumiały. Nie słyszeli o bigosie cygańskim z dodatkiem pomidorów, o bigosie węgierskim zaprawionym śmietaną. Ograniczona wyobraźnia kulinarna nie pozwala im również zrozumieć, że bigos bezmięsny, może być smaczny. Niedowiarków zapraszam do siebie na degustację 🙂

Na pobudzenie apetytu, przepis na bigos hultajski: „Swietą, białą kapustę sparzyć i dusić na maśle ze sporą ilością posiekanych grzybów świeżych lub suszonych, przez godzinę, dodawszy cokolwiek kwasku. W osobnym garnku wygotować warzywo na słodko: waram tym polać kapustę i dusić przez drugą godzinę. W końcu dodać jeszcze masła, zapalić mąką i podać.” Jarska Kuchnia zawierająca wypróbowane przepisy przyrządzania smacznych a zdrowych potraw roślinnych, oraz naukowe uzasadnienie jarstwa, Marja Carnowska, Berlin 1898

Poniższy przepis na bigos należy do moich zdecydowanych faworytów. Robiłam to danie wiele razy, w różnych wersjach. Zwykle wracam jednak do tego, sprawdzonego przepisu. Polecam!

Składniki:
1 kg kapusty kiszonej
40 g szuszonych podgrzybków
200 g wędzonych śliwek
2 średnie cebule
4 listki laurowe
8 ziarenek ziela angielskiego
2 płaskie łyżeczki słodkiej papryki
1 płaska łyżeczka ostrej papryki
1 płaska łyżeczka pieprzu mielonego

Na początek mała uwaga: Dzień przed zrobieniem bigosu, można zacząć moczyć suszone grzyby. Dodajemy je wtedy do bigosu wraz z wodą, w której były moczone. Ja tę czynność pomijam. Bigos gotuje się długo i grzyby bez problemu robią się miękkie podczas gotowania.

  1. Do dużego garnka wlewamy oliwę na dno i wrzucamy posiekaną w niezbyt drobną kostkę cebulę. Podsmażamy na średnim ogniu kilka minut.
  2. Kiszoną kapustę kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do garnka z cebulą. Dodajemy rozdrobnione grzyby, śliwki i przyprawy. UWAGA: jeśli gotujemy bigos z samej kapusty kiszonej, można kapustę odcisnąć z soku i dodatkowo wypłukać – bigos nie będzie wtedy kwaśny. Ja użyłam kapusty wraz z sokiem z kiszonki. Bigos wyszedł wyraźnie kwaśny co mi osobiście bardzo odpowiada.
  3. Zalewamy wszystko wodą tak, żeby całość była raczej zakryta, ale żeby nie zrobić zupy 🙂 Mniej więcej tak, jak na zdjęciu poniżej:

4. Całość gotujemy około 3 godzin, na niezbyt wielkim ogniu, mieszając co jakiś czas. Jeśli woda wyparuje za bardzo – podlewamy bigos.
5. Po kilkudziesięciu minutach widać, jak zmienia się kolor bigosu:

A po dwóch godzinach gotowania całość wygląda tak:

Bardzo często trafiam na przepisy, w których do wegetariańskiego bigosu dodawany jest granulat sojowy lub kawałki wędzonego tofu. Zachęcam do eksperymentowania, bo takie dodatki bardzo zbliżają smak bigosu do wersji mięsnej, która dla większości Polaków wiąże się jednak z tradycją wyniesioną z domu rodzinnego. Jeśli ktoś nie gardzi alkoholem, warto dodać na przykład 100 ml śliwowicy, żubrówki, whisky lub wina. Na pewno niedługo pojawi się na blogu bigos, w którym pozwoliłam sobie na nieco więcej eksperymentów 🙂