Najprostsza sałatka z przepysznym sosem musztardowym

Nie do końca wiem dlaczego, ale trzymają się mnie ostatnio sałatkowe tematy. Może dlatego, że kupuję na targach zapas pomidorów i papryk, które o tej porze roku są tak pyszne na surowo, że trochę szkoda je przerabiać. Sałatka jest też kołem ratunkowym, kiedy nie ugotuję nic na obiad do pracy: wystarczy złapać w sklepie gotową mieszankę sałat, fasolę i jakieś warzywo i w 10 minut można przygotować sobie posiłek. Coraz częściej robię też szybką sałatkę w weekendy, kiedy o 11 wracam z siłowni lub biegania i muszę coś zjeść jak najszybciej i jak najzdrowiej.

Tyle pięknego teoretycznego wstępu. W praktyce zwykle na śniadanie po treningu wcinam pizzę lub bułkę z gotowym biedronkowym hummusem. Lub ciastki. I kawę. A robiąc sałatkę wyzywam sama siebie pod obsmarkanym od cebuli nosem i zastanawiam się, czy mi przypadkiem na starość trochę nie odbiło?
Ale ale, ta sałatka NAPRAWDĘ jest dobra! Serio! Robotę robi sos musztardowy, zrobiony ze składników, które ma w domu każdy a jego zmieszanie zajmuje dosłownie minutę. Gotowym sosem można polać w zasadzie dowolne warzywa.
 
Składniki na 4 porcje:
1/2 opakowania gotowej mieszanki sałat
3 pomidory
1 mały ogórek
1 mała papryka czerwona
1/2 puszki fasoli
1 czerwona cebula
oliwki (około 25 ;))
Sos:
2 łyżki musztardy
1 płaska łyżka octu winnego lub  soku z cytryny
4 łyżki wody
szczypta soli
oliwa lub inny ulubiony olej (używałam z lnianym i konopnym)
  1. Pomidory, ogórka i paprykę kroimy na kawałki, cebulę drobno siekamy.
  2. Pokrojone warzywa mieszamy z sałatą, odsączoną fasolą i oliwkami.
  3. Dodajemy sos, mieszamy i ostawiamy na kilka minut.
Sos:
  1. Do małej miseczki wrzucamy musztardę, wodę, ocet i sól, mieszamy.
  2. Powoli dodajemy oliwę, cały czas energicznie mieszając, żeby sos się nie rozwarstwił. Wlewamy tyle oliwy, ile lubimy. U mnie zwykle jest to około 1/4 szklanki (lubię dużo).

sałatka z sosem musztardowym

Ogóreczki chilli

Król imprez i dnia, który nieuchronnie po trudnej nocy w końcu nadejść musi. Gwiazda wieczorów spędzanych w towarzystwie, jak również tych samotnych, pełnych łez wylanych w różową podusię. Nieodłączny dodatek do kanapek i najlepszy przyjaciel w kryzysowej sytuacji zwanej potocznie: w lodówce tylko światło. Jeśli pijesz, nie pijesz, masz kaca, chcesz przez żołądek do serca, jesteś samotna, on zawsze Ci pomoże. Ogórek!

Ten przepis to hit, który krąży w mojej rodzinie od wielu lat. Zjadłam w życiu ogromne ilości ogórków chili a jako miłośniczka ostrych potraw, przyprawiam je jeszcze bardziej, niż wskazuje przepis. Na podaną ilość składników 2 łyżki chili sprawią, że ogóreczki będą pikantne, ale do zaakceptowania raczej dla każdego. Ja tym razem dałam 4 łyżki i to dla mnie idealny stopień pikanterii 🙂

Składniki:
2,5 kg małych ogórków gruntowych
4 łyżki soli
8 łyżek oleju
1/5 kg cukru
1 1/2 szklanki octu
2 łyżeczki chili (ja oczywiście daję 4 ;))
1 1/2 główki czosnku

  1. Ogórki myjemy, kroimy w słupki (wystarczy na 4 części, jeśli są małe). Zasypujemy solą i odstawiamy na 6 godzin.
  2. Po 6 godzinach odlewamy z ogórków wodę. Zagotowujemy ocet z cukrem i olejem i zalewamy odcedzone ogórki. Dodajemy chili oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Odstawiamy na 12 godzin. Całość mieszamy co jakiś czas, żeby ogórki równo pokryły się zalewą, powiedzmy co 2 godziny.
  3. Gotowe ogóreczki wkładamy razem z zalewą do wyparzonych słoików.